Test fotoksiążki Saal Digital


Dzisiaj mała recenzja fotoksiążki produkcji firmy Saal Digital, którą miałem okazję niedawno przetestować. Tak będzie to test fotoksiążki, a nie fotoalbumu, a różnica w tych produktach jest, ale o tym może napisze innym razem. Przyznam, że do testu fotoksiążki podszedłem z dystansem. Może dlatego, że pierwszy i ostatni raz ten produkt zamówiłem na przełomie 2008/2009 roku zatem blisko 9 lat temu… oczywiście innego wytwórcy niż dzisiejsza recenzja.

Czas zacząć od konkretów, a dokładnie od… początku. Projektowanie. Pliki przyszłej fotoksiążki można wykonać samemu w programie graficznym. Na stronie Saal Digital znajdziemy szczegółowe wskazówki dotyczące tworzenia poszczególnych rozkładówek. Jest możliwość pobrania również m.in. profilów kolorystycznych, czy pustych gotowych szablonów z zaznaczonymi liniami do spadów, krawędzi, które pomogą dla mniej lub bardziej zaawansowanym użytkownikom wykonać swój projekt. Ze względu na wykonanie niniejszej recenzji postanowiłem skorzystać z aplikacji Saal Design, którą można pobrać bezpłatnie ze strony producenta. W końcu jak testować to najlepiej wszystko 😉 Po zainstalowaniu, oprogramowanie zajmuje niecałe 8MB ! Oczywiście inny katalog gdzie zapisywane są nasze projekty z czasem będzie rósł. Nie ma jednak nic za darmo. Mały rozmiar aplikacji powoduje, że przy uruchamianiu czy pracy aplikacja korzysta z Internetu pobierając potrzebne dane (np. gotowe układy zdjęć) na bieżąco. Subiektywnie niech każdy oceni czy to jest wada czy zaleta takiego rozwiązania. W przerwie do sieci praktycznie nic nie zrobimy, a z drugiej strony na bieżąco mamy dostęp do nowości z aplikacji. Oczywiście  Saal Design służy nie tylko do projektowania fotoksiążki, ale również innych produktów tej marki. Zapewne zapisanie wszystkich szablonów na dysku twardym znacząco zmniejszyłoby jego rozmiar. Skupię się tym razem tylko na fotoksiążkach.

Na dzień dobry mamy do wyboru format. Możemy wybrać z kilku dostępnych rozmiarów (wartości w cm):  15×21, 19×19, 21×28, 28×19, 28×28, 42×28. Ja pierwotnie wybrałem 21×28 cm, może dlatego, że z takim formatem zbliżonym do A4 kojarzą mi się fotoksiążki. Po wykonaniu projektu nie byłem do końca przekonany co do słuszności rozmiaru. „No nic zrobimy od nowa w nowym formacie” – pomyślałem. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie spróbowałbym jednej rzeczy… Zmienić format na gotowym projekcie z 21×28 na 28×28, który bardziej mi pasuje. Pojawił się komunikat, o ewentualnych przesunięciach/usunięciach. Zatwierdziłem i dotychczasowy projekt został przekształcony do nowego rozmiaru. Oczywiście musiałem nanieść poprawki, ale na pewno mniej czasu mi to zajęło niż tworzenie nowego projektu. Z podobnymi aplikacjami do tworzenia fotoksiążek/fotoalbumów miałem już styczność dlatego nauczenie się obsługi i wykonanie moich myślowych założeń projektu nie sprawiło mi problemów. Dużymi zaletami jest na pewno mnogość gotowych teł, klipartów, masek, czy ramek do zastosowania. Miłe zaskoczenie sprawił mi moduł układy, który po wybraniu konkretnego rozwiązania automatycznie rozmieszcza zdjęcia do rozkładówki. Najpierw trzeba wybrać styl układu, a później można wybrać liczbę fotografii, którą chcemy zamieścić. W zależności od stylu układu, do wyboru jest jednego do nawet kilkudziesięciu zdjęć na rozkładówce. Wybierając np. „7” pokazują nam się kilka kolejnych propozycji, które możemy zastosować. Dany układ możemy oczywiście poprawić wg własnego uznania i np. zapisać jako własny szablon do wykorzystania w przyszłości. W aplikacji znajdziemy dużo ułatwień np. masowe zastosowanie parametrów ramki na wszystkie zdjęcia w rozkładówce. Przy większej ilości fotografii przyspiesza to realizację, a spotkałem się już tak u innych firm, że musiałem każdą ramkę musiałem ręcznie ustawiać do każdego zdjęcia.

Na etapie projektowania wybieramy m.in. powierzchnię okładki i stron wewnętrznych. Ja zdecydowałem się na opcję błyszczącą i przyznam, że bardzo rzadko korzystam z błyszczących papierów, ale jak test to test 🙂 Przy zamawianiu, sposób dostawy jest tylko jeden – kurier, ale w przystępnej cenie, bo 20 zł za przesyłkę zza zachodniej granicy naszego kraju to jest bardzo tanio. Metoda płatności do wyboru PayPal lub karta kredytowa. Czas realizacji? Niespełna tydzień, z czego kurier zapukał do moich drzwi w sobotę. Producent na bieżąco informuje drogą elektroniczną nad procesem realizacji zamówienia. Na zakończeniu przesyła nr listu przewozowego, który pozwala śledzić naszą paczkę u spedytora.

Może czas przejść do konkretów. Fotoksiążka przyszła w kopercie z logo firmy kurierskiej. W środku produkt został pierwotnie zabezpieczony kopertą o fakturze… foliowego podkładu do paneli. Oczywiście to dla mnie zaleta. Sam wielokrotnie korzystam z tego „materiału”. Jest miękki i nie przepuszcza wody. W środku tej koperty fotoksiążka została zamknięta w dodatkowej folii. Kolorystyka fotografii, grafik w fotoksiążce wiernie odzwierciedla kolory na moim monitorze. Jednak zwrócę uwagę, że monitor mam skalibrowany pod obróbkę zdjęć. Dużym atutem fotoksiążki Saal Digital jest jej środek rozkładówki. Jest on wygładzony, co pozwala na zamieszczanie ważniejszych elementów ze zdjęć bliżej środka fotoksiążki. Sam środek „nie zapada się” i wszystko łączy się jedną całość. Narożniki produktu są dobrze naciągnięte i nie odstają. Pierwsza i ostatnia strona jest starannie przyklejona do okładki i nic nie odstaje. Po otrzymaniu tego produktu zmieniłem swoje zdanie na temat fotoksiążek, a przynajmniej od firmy Saal Digital. A to oznacza jedno. Fotoksiążki Saal Digital można zamawiać za moim pośrednictwem. Dołączam kilka zdjęć produktowych do mojej recenzji.